Ponad 50% rachunku za energię stanowiła energia bierna pojemnościowa.
Bardzo ciekawy przypadek miałem we Wrocławiu. Skontaktował się ze mną zarządca nowo wybudowanego budynku użyteczności publicznej – jednego z trzech powstających obiektów.
Już na początku pojawił się poważny problem. Miesięczne opłaty za energię bierną pojemnościową wynosiły od 12 000 do 15 000 zł i stanowiły ponad połowę całkowitego rachunku za energię elektryczną. Dla porównania – koszt energii czynnej wynosił około 9 000 zł.
Zdarzało mi się wcześniej spotykać z przypadkami, gdzie energia bierna pojemnościowa stanowiła około 1/3 rachunku, ale sytuacja, w której przekracza połowę kosztów, jest zdecydowanie rzadka.
Gdzie był problem?
Umówiliśmy się na wizję lokalną. Już na etapie rozmowy zaznaczyłem, że w tak nietypowym przypadku konieczne będzie wykonanie pomiarów analizatorem jakości energii przez kilka dni.
Budynek był nowy, więc dostępne były jedynie 4 faktury – to za mało, aby ocenić sezonowość zjawiska.
Podczas oględzin rozdzielni głównej zwróciłem uwagę na dużą instalację zasilania awaryjnego. Na pierwszy rzut oka wyglądała jak magazyn energii przygotowany pod przyszłą instalację fotowoltaiczną.
Zainstalowałem analizator i przeprowadziłem tygodniowy pomiar.
Skąd brała się energia bierna?
Po analizie danych i rozmowie z zarządcą okazało się, że instalacja zasilania awaryjnego pracuje w sposób ciągły i składa się z rozbudowanego systemu akumulatorów.
Efektem było wprowadzanie do sieci stałej mocy biernej pojemnościowej na poziomie około 50–60 kVAr. Szerzej opisałem podobne przypadki w artykule o problemach z energią bierną.
To właśnie ta instalacja generowała wysokie opłaty.

Jak to rozwiązaliśmy?
Ze względu na planowaną w przyszłości instalację fotowoltaiczną oraz zmienny charakter pracy obiektu, zaproponowałem zastosowanie kompensatora aktywnego o mocy 100 kVAr.
Efekt po wdrożeniu rozwiązania
Po wdrożeniu rozwiązania:
- opłaty za energię bierną zostały zredukowane praktycznie do zera
- instalacja zwróciła się po około 3 miesiącach
Wniosek
W tym przypadku klasyczna bateria kondensatorów nie tylko nie rozwiązałaby problemu, ale mogłaby go pogłębić. Na kompensator dławikowy natomiast nie było wystarczająco miejsca. W takich sytuacjach kluczowe jest prawidłowe określenie, jaki układ kompensacji jest rzeczywiście potrzebny – dokładniej opisałem to w artykule o doborze sposobu kompensacji.
Dlatego w przypadku nietypowych obiektów kluczowa jest analiza rzeczywistych warunków pracy instalacji.
Jeśli masz podobny problem – odezwij się.
Sprawdzę, co dokładnie dzieje się u Ciebie i zaproponuję konkretne rozwiązanie.

Autor: mgr inż. Grzegorz Kuna
MARTEN Instalacje – kompensacja mocy biernej i analiza jakości energii

